Gry terenowe Włocławek - miejsko-leśne gry harcerskie dla dzieci
Ponad dwieście osób na starcie, dwanaście patroli, trasa z trzynastoma punktami zadaniowymi. Tak wyglądała druga edycja Miejsko-Leśnej Gry Harcerskiej zorganizowanej z okazji Dnia Dziecka i sfinansowanej przez Fundację ANWIL dla Włocławka.
Gra terenowa to najprostszy sposób, żeby pokazać dziecku, że miasto i las nadają się do czegoś więcej niż przechodzenie przez nie w drodze do szkoły.
Jak zbudowana jest gra
Schemat wygląda podobnie za każdym razem, zmieniają się zadania i trasa. Uczestnicy dzielą się na patrole liczące zwykle od kilkunastu do dwudziestu osób, każdy patrol dostaje kartę z listą punktów i rusza w innej kolejności, żeby nie tworzyć korków.
| Element | Po co jest |
|---|---|
| Patrol | Stała grupa z opiekunem, wspólny wynik, wspólna odpowiedzialność za tempo |
| Karta punktowa | Zapis wykonanych zadań i przyznanych punktów, potwierdzenie na każdym stanowisku |
| Punkt zadaniowy | Jedno konkretne wyzwanie: sprawnościowe, wiedzowe, logiczne albo zespołowe |
| Rozstawiona kadra | Instruktor przy każdym punkcie ocenia wykonanie i pilnuje bezpieczeństwa |
| Meta i podsumowanie | Zliczenie wyników, ogłoszenie zwycięzców, pamiątki dla wszystkich uczestników |
Zadania mieszamy celowo. Jeden punkt wymaga siły i koordynacji, drugi spostrzegawczości, trzeci wiedzy o mieście, czwarty współpracy całej grupy przy zadaniu, którego nie da się wykonać w pojedynkę. Dzięki temu wygrywa patrol zrównoważony, a nie ten z najszybszymi biegaczami. To ważne, bo inaczej połowa uczestników szybko traci zainteresowanie.
Zgłoszenia szkół i limity
Przy większych edycjach obowiązuje kolejność zgłoszeń i limit uczestników, przy jednej z gier wynosił on czterysta osób. Informacje o zapisach przekazujemy przez nauczycieli w szkołach, więc pierwsze pytanie warto zadać wychowawcy klasy. Udział jest bezpłatny, a przy grach finansowanych z grantu każdy uczestnik dostaje pamiątkową koszulkę.
Nauczycielowi zgłaszającemu klasę przydaje się kilka informacji z wyprzedzeniem: godzina i miejsce zbiórki, przewidywany czas trwania, długość trasy, poziom trudności i lista rzeczy, które dziecko powinno mieć ze sobą. Podajemy to w komunikacie przed każdą edycją, bo improwizacja przy dwustu osobach kończy się źle.
- Wygodne buty, najlepiej sportowe z pełną podeszwą
- Butelka wody, minimum półlitrowa, przy upale więcej
- Ubranie z długim rękawem przy wejściu w teren leśny
- Nakrycie głowy w słoneczny dzień
- Legitymacja szkolna albo lista uczestników u opiekuna
Gra terenowa a zwykła wycieczka
Różnica polega na tym, kto podejmuje decyzje. Na wycieczce prowadzi przewodnik, a grupa idzie za nim. W grze terenowej patrol sam wybiera kolejność punktów, sam rozdziela zadania i sam ponosi konsekwencje złej decyzji. Dzieci początkowo tego nie lubią, bo wymaga wysiłku, a po dwóch punktach zaczyna im się to podobać.
Scenariusze przygotowane na gry wykorzystujemy również podczas wakacyjnych półkolonii. Dla uczestników, którzy chcą robić takie rzeczy częściej niż raz w roku, naturalnym krokiem jest dołączenie do drużyny - opisujemy to w tekście o tym, jak działa harcerstwo we Włocławku.
Jak przygotować grę terenową dla dwustu dzieci i nie stracić przy tym kontroli
Organizacja gry terenowej wygląda z zewnątrz jak zabawa, a od środka przypomina logistykę mniejszej imprezy masowej. Przy dwustu uczestnikach nie da się improwizować. Trzeba wiedzieć, ilu ludzi obsługuje każdy punkt, gdzie stoi apteczka, kto ma telefon do wszystkich opiekunów i co się stanie, jeśli w połowie trasy zacznie padać. Pierwszą rzeczą, jaką ustalamy przy planowaniu, jest liczba patroli i przepustowość stanowisk. Jeśli zadanie zajmuje dziesięć minut, a patroli jest dwanaście, przy jednym punkcie zrobi się kolejka na dwie godziny. Dlatego każdy patrol startuje z innego miejsca i porusza się według własnej kolejności, a czas wykonania zadania mierzymy zawczasu na własnej kadrze.
Trasa to drugi element wymagający rozwagi. Kusi, żeby poprowadzić dzieci przez atrakcyjne, ale trudne terenowo miejsca. Praktyka pokazuje, że lepiej wybrać trasę nudniejszą w opisie, a bezpieczną w przejściu. Unikamy przejść przez ruchliwe jezdnie bez sygnalizacji, stromych skarp i miejsc, w których grupa musi iść gęsiego wzdłuż drogi. Każde przejście przez ulicę oznacza dorosłego stojącego w tym punkcie przez cały czas trwania gry. Przy trzynastu punktach i kilku przejściach potrzeba naprawdę sporo osób, a kadra nie bierze się znikąd. Dlatego przy dużych edycjach angażujemy instruktorów z całego hufca oraz starszych harcerzy, dla których to jest zresztą świetna szkoła odpowiedzialności.
Pogoda potrafi zniszczyć najlepszy scenariusz. Słoneczny czerwcowy dzień brzmi idealnie, dopóki termometr nie pokaże dwudziestu ośmiu stopni, a trasa nie przebiega w większości przez otwarty teren. Wtedy zaczynają się problemy: dzieci szybko się męczą, kończy się woda, kilka osób łapie ból głowy. Nauczyliśmy się planować przynajmniej połowę punktów w cieniu, przewidywać zapas wody na mecie i wyraźnie pisać w komunikacie, że nakrycie głowy nie jest opcjonalne. Przy deszczu problem jest odwrotny, bo namakają karty punktowe i materiały. Foliowe koszulki rozwiązują to za kilka złotych, tylko trzeba o nich pomyśleć wcześniej, a nie w dniu gry.
Konstrukcja zadań decyduje o tym, czy uczestnicy zapamiętają grę. Najgorzej wypadają zadania oparte wyłącznie na wiedzy, bo dzielą grupę na tych, którzy znają odpowiedź, i całą resztę stojącą bezczynnie. Znacznie lepiej działają zadania wymagające współdziałania, gdzie każdy ma jakąś rolę. Przeniesienie ładunku bez użycia rąk, ułożenie hasła z rozproszonych elementów, przejście przez wyznaczony obszar w określony sposób, rozpoznanie tropów albo drzew, zbudowanie konstrukcji z tego, co jest pod ręką. Warto też wpleść element lokalny, na przykład pytanie o historię miejsca, przy którym stoi punkt. Dzieci zapamiętują takie rzeczy zaskakująco dobrze, znacznie lepiej niż podobną informację podaną na lekcji.
Punktacja bywa źródłem konfliktów, jeśli jest nieprecyzyjna. Instruktor oceniający na oko za chwilę usłyszy, że inny patrol dostał więcej za to samo. Dlatego każde stanowisko dostaje kartę z jasnymi kryteriami: ile punktów za wykonanie, ile za czas, ile za współpracę, co obniża wynik. Kadra przy punkcie nie improwizuje. Warto też przewidzieć nagrodę pocieszenia albo pamiątkę dla wszystkich, żeby dwanaście patroli nie kończyło gry z jednym zwycięzcą i jedenastoma rozczarowanymi grupami. Koszulka albo plakietka dla każdego uczestnika kosztuje, ale zmienia atmosferę na mecie diametralnie.
Kwestie formalne przy imprezie dla szkół są nieuniknione. Potrzebne są zgody rodziców na udział, lista uczestników u każdego opiekuna, ustalenie odpowiedzialności między szkołą a organizatorem i sprawdzenie, czy w grupie ktoś ma przeciwwskazania zdrowotne. Zdarza się, że nauczyciel dowiaduje się o astmie ucznia dopiero podczas biegu i to jest sytuacja, której da się uniknąć zwykłą kartką wypełnioną wcześniej. Przy grze przechodzącej przez tereny miejskie warto poinformować straż miejską, a jeśli trasa wchodzi w las, sprawdzić, czy nie obowiązuje akurat zakaz wstępu.
Co się dzieje, kiedy któryś z tych elementów zawiedzie? Najczęstszy scenariusz to rozciągnięcie się grupy. Szybkie patrole kończą po godzinie i nudzą się na mecie, wolne wracają po trzech i są wykończone. Rozwiązaniem jest ustalenie limitu czasu na punkt oraz obserwatorów przemieszczających się po trasie, którzy zgłaszają, gdzie robi się zator. Drugi typowy problem to zgubiony patrol. Zapobiega mu prosta zasada: każdy patrol ma dorosłego opiekuna z naładowanym telefonem i listą numerów, a mapa jest czytelna nawet dla kogoś, kto pierwszy raz widzi tę okolicę.
Mimo tych wszystkich komplikacji gra terenowa pozostaje najskuteczniejszą formą, jaką znamy, żeby pokazać dzieciom, na czym polega działanie w grupie. Dwie, trzy godziny na świeżym powietrzu, konkretne zadania, wspólny wynik i emocje przy ogłaszaniu wyników robią więcej niż seria pogadanek o współpracy. Uczestnicy wracają zmęczeni, brudni i zadowoleni, a organizatorzy zbierają sprzęt z trzynastu punktów i już wiedzą, co poprawić przy następnej edycji. Zawsze coś jest do poprawienia i to jest chyba najzdrowsze podejście do organizowania takich rzeczy.
Więcej o naszych działaniach
Bazę, z której wyruszają nasze gry, opisujemy na stronie głównej. Grupy chcące zorganizować własne zajęcia znajdą informacje o salach przy Szpitalnej 33.